Menu

sora

Jak spełniają się marzenia.

Rynek Pracy

soraopowiadania

Z drapieżnym uśmiechem wpatrywał się w zegar nad drzwiami. Rozłożony kalendarz koło sterty papierów. Informował, że jego gość wpadnie tu za kilka minut. Znał ten typ człowieka zimny opanowany, punktualny jak tramwaje w Krakowie. Ma być za dwadzieścia minut, będzie za pięć. Obawiając się złego wrażenie, wstanie wcześniej z łóżka. Słyszał już pukanie do drzwi oczy, której jak gejzer wyrażać będą. Zimny lud serca zmieni w ciepłą łąkę nadwiślaną. Roztaczając obrazy piękne jak kwiaty. Pieniądz sławę i rozwoju. Za marne przepisanie wartości intelektualnej, ale o rzeczach oczywistych się oczywiście nie rozmawia. Puk puk lubieżny uśmiech przez ułamek sekundy przepołowił mu twarz. Zaprosił interesanta do środka. Podekscytowany wykonywał szybkie ruchy. Był w lepszym stanie niż, zdołał sobie wyobrazić.
– Wolałem przyjść i powiedzieć to panu osobiście – Powiedział dość dziwnie. Pomijając monotonię w głosie. Zaniepokoiło go to jego ego. Ego wielkiego znawcy ludzkiej duszy. Próbowało mu coś powiedzieć
– Proszę – Uspokoił się, na pewno dostanie bombonierką w postaci pochwał i kompletów. Z wisienką w postaci podziękowań za daną szansę –
Kampania południowa zaproponowała mi etat konstruktora – Kampania południowa korporacja Sory. Nie mógł go wysłać w kosmos. Nie tak by dla niego zarąbał.
— Ale jak – Zdołał tylko wydukać.
— zaraz panu opowiem – zaczął od początku.

© sora
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci