Menu

sora

Jak spełniają się marzenia.

Emilia Plater

soraopowiadania

Opowiem wam historie pewnej Litwinki Emilii Plater. Dla której kraj obojga narodów była ważniejsza od życia. W wileńskim domku z pomocą wujków i cioć. Poznaje szlachetnej Historia naszej tomy. Jak większość znanych Litwinów uradziła się w Wilnie listopada 1806. Na styku wielkich rodów z Inflantów. Oba zamożne biedy się nie bały. Niczego jej w domu nie brakowało z wyjątkiem ojcowskiej miłości. Człowiek ten zwany jej ojcem. Czarna owca w rodzinie Platerów. Alkoholik i warchoł nieszanujący niczego. Poza hulaszczym życiem. Matka na owe czasy wykształcona. Uczy córkę czytać i pisać. Zapewnia edukacje i uczy uporu. Nie dając się złamać obelgami. Pokazuje dumę prawdziwej kobiety. Dramat nie trwa długo zaledwie kilka lat dziecięcych. Mając lat dziewięć, ostatecznie przegnała ojca. Wraz z matką przeprowadzając się do Liksna w okolice Dyneburga. Gdzie wolna od krzyku może swobodnie oddychać. Za rówieśniczkami nie przepadała. Haftowanie gotowanie i sprzątanie nie leżały w jej naturze jak inne czynności potrzebne młodej pani domu. Rozmiłowała się za to w ćwiczeniach fizycznych. W jeździectwie i strzelectwie nie miała sobie równych po latach praktyk. Wujkowie i ciocie snuli jej obrazy dawnej chwały. Śpiew wypełnia domową przestrzeń. Mijała co dzień portret Bubuliny. Może to nazwisko co prawda wywoła uśmiech na twarzy. Pewny za to jestem, że Turcy do dziś się krzywią na myśl o tej greczynce. Tyle im krwi napsuła, walcząc o niepodległość. Rozczytywała się w Joannie d’Arc. Szukała wzorów życia u Mickiewicza. Bonapartyzm chłonie jak gąbka wodę. Los podły trzymał się niestety dziewczynki z bogatego dworu. Najpierw jej kuzyn za napisanie wiwat konstytucja dnia 3 maja. Został zesłany na służbę w głębi Rosji. Natrętny Kabukow chce ją uszczęśliwić gromadką dzieci. Zdziwiony odmową wszach każda panna maży, by zostać żoną ruskiego generała. Na swą zacną ofertę otrzymał w końcu odpowiedz wypowiedziana prosto w oczy wszach jestem polką''. Umarł, stryj co zastępował ojca. Na matkę też licho długo nie polowało. Ojciec kanalia nie skorzystał z zadość uczynienia za grzechy. Czarne chmury zasłaniały oczy, słone łzy wsiąkały w czarną jak Sląski węgiel sukienkę. Przed cienkim konopianym sznurem. Chroniła ją myśl, nadzieja, że sprzyda się jeszcze umęczonej ojczyźnie. Nie czekała nawet roku jak z warszawy z prędkością Sokoła. Wiatr niósł modlitwę. Ojczyznę wolną daj nam panie. W zimny grudniowy dzień ścina włosy i zakłada męski mundur. Odkłada na półkę lektury Filomatów i Filaretów. Mimo starań komitet wileński nie dopuszcza jej do stołu narad. Grużewski w Rosienie podpala ostatecznie Litwę. Postanawia więc sama zdobyć Dynebugr. Otuchy dodaje listy kuzynów z podchorążówki. Elewowie uderzą z nią na miasto. Uderzyli z szybkością wiatru z zawzięciem dzikiej kozicy. Po drodze wiesza polskie flagi. Piechotę ruską odbija w siną dal. Jak Arminusz uderza w kolumnę ruskich legionów Schirmana. Szybkie kroki kosynierów kierują się do Jeziorosy. By ustawić się w kolejce i aktem powstańczym administracyjne zamyka formalności. Dyneburg nie pada młodzi. Gniewni oficerowie zostają zesłani do obozu. Brak zaskoczenia zasłania cały region czarną chustą zwątpienia. Mimo tego dalej uparcie znosi trudy powstania bez zrzędzeń bez narzekań. W księżycową noc miedzy szyje dwugłowego sępa celuje. Drugie trzecie spotkanie z Schirmanem. Każde zaciekłe budziło podziw w szeregach liczniejszego wroga. Zadaje spore straty skutecznym tańcem partyzanta. Parkiet zielony usiany naszych bohaterów grobami. Zmusza wycieńczonych do odwrotu schronienie. Odnajduje u kuzyna Cezarego. Później pod Załuskim strzelców Wiłkomirskich odział. Zwycięstwa i kęski modlitwa pozwala przetrwać piekła czas. Powrót do powiatu Wiłkomierz jak schronisko na szlaku. Serce się jednak rwie i z niejaką Roszanowiczówną znów niewidzialna kryje się w lesie wśród powstańców gromady. W Garbielowie próbuje powitać Generałów Kongresówki zagadywanych przez litewskich polityków. W końcu przepuścili za zasługi awans na kapitana 1 kampanii 1 pułku piechoty litewskiej. Wraz z biletem do powrotu namawia wielki wódz. Urażona duma krzyczy Nie! W domu zmarli przodkowie czekają tylko z grobową ciszą. Co przedłużałaby tylko godziny bezczynnego czekania. Podjęła pielgrzymkę Kowno, Roszeń, Szawole. Chłopicki chce upodlony strachem swój honor w stronę Prus ciągnąć poza granice kraju. Znów odezwał się krzyk ciężki język współpracujący z delikatną talią. Żaden nakreślony plan nawet ten tragiczny jest niczym wobec utraconej dumy. Ciągłego myślenie, gdybym nie uciekł wtedy zagranice. Znów z kuzynem pod ręką ścina moskali. W końcu musi szukać schronienia u Ablamowiczów. Bawiąc się, w ogrodzi, gdy na ganku z dala od salonów. Rosyjscy oficerowie piją kawę. Opowiadają, jak w Paryżu na emigracji ukrywa się bohaterka Wielkiej Litwy. Rany i zmęczenie w końcu przykuwają do łóżka. Niepoinformowana o końcu i klęsce powstania kona. A jej ukochany Mickiewicz opiewa ją w wierszu.

© sora
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci